Bieszczady 2011 |
|
Kolejny rok, kolejny plan. Tym razem padło na Bieszczady. Stała aczkolwiek z delikatnymi rotującymi zmianami ekipa rusza w deszczowy piątek, pierwszego tygodnia października w Bieszczady. Plan jest taki: - wchodzimy tego samego popołudnia na Połoninę Wetlińską i docieramy do schroniska „Chatka Puchatka”. Plan niby prosty, ale komplikuje się jak wymarsz planuje się na godzinę 18-ą. Na szczęście nie pada. Jest chłodno, ale jeszcze w ostatnich promieniach słońca docieramy na połoninę. Robi się zimno i w momencie połonina zasnuta jest mgłą. No cóż, idziemy dalej w stronę schroniska. Mamy przed sobą dobre 2 godziny marszu, a robi się ciemno i czołówki są niezbędne. Docieramy ok. 21 na miejsce i prawdę powiedziawszy mamy trochę dość. Na szczęście są napoje energetyczne. Rankiem to ci niespodzianka. ZIMA pełną gębą. Spadło 10 cm świeżutkiego śniegu. Pogoda wspaniała słonko świeci, a przed nami cały dzień wędrówki. Idziemy przez Połoninę Caryńską, aż do Ustrzyk Górnych. Docieramy tam późnym popołudniem po całym dniu marszu w pięknej niemal zimowej pogodzie. Szybka kolacja i następnego dnia niestety się rozdzielamy. Ja wraz z Robsonem wracamy, a reszta w sile Jacka i Marka ruszają na podbój Tarnicy. Kolejny udany wyjazd i mam nadzieję do zobaczenia za rok. Ciekawe, co wymyślimy ?????? Pozdrowienia dla Darka Liszki który kolejny raz nie mógł jechać z nami, oraz Marcina Belki który nabawił się choroby i też nie pojechał. Skład ekipy: Adam, Robert, Marek, Jacek |